V edycja

Laureaci



EWA GAWRYŚ
— POSTAWA ŻYCIOWA STANOWIĄCA WZÓR DO NAŚLADOWANIA DLA MŁODYCH POKOLEŃ

Twórczyni i prezes Stowarzyszenia Mieszkańców z Mroza, którego głównym zadaniem jest wspieranie mieszkańców osiedli socjalnych na terenie Radomia. W ramach działalności, Stowarzyszenia organizuje pikniki, festyny, ogniska, wycieczki, wyjścia na mecze dla społeczności osiedla, w tym przede wszystkim dla dzieci. Stale współpracuje z Bankiem Żywności oraz organizuje w marketach zbiórki żywności dla najbardziej potrzebujących mieszkańców osiedli socjalnych.  

PATRYK PAGEL
— WYJĄTKOWY CZYN

Policjant z Murowanej Gośliny (województwo wielkopolskie). 15 sierpnia 2015 roku przebywający na urlopie Patryk Pagel podczas odwiedzin u szwagra, zauważył dym unoszący się z sąsiedniego domu. Wezwał straż pożarną i wbiegł do płonącego budynku. Z sześcioosobowej rodziny, pięć osób wydostało się o własnych siłach, po szóstą poszedł policjant. Tuż przed przyjazdem straży pożarnej udało mu się wydobyć z płonącego domu mężczyznę, który pozostał w środku.  

Nominowani

POSTAWA ŻYCIOWA STANOWIĄCA WZÓR DO NAŚLADOWANIA DLA MŁODYCH POKOLEŃ

Arkadiusz Gut
Dariusz Szehidewicz
Jarosław Wajk
Maciej Małozięć
Piotr Małachowski


WYJĄTKOWY CZYN

Aleksandra Jeziorska
Grzegorz Górski
Patryk Chełczyński
Weronika Szuszkiewicz

IV edycja

Laureaci

W kategorii „postawa życiowa stanowiąca wzór do naśladowania dla młodych pokoleń” zwyciężył KAZIMIERZ BUSMA, emerytowany kolejarz z akowską przeszłością. Mieszka na Podlasiu, we wsi Kostry Podsękowięta. Wybudował dom dla repatriantów z Kazachstanu i sprowadził do niego 10 polskich rodzin. W 1990 roku ofiarował pole namiotowe dla młodzieży. Mimo sędziwego wieku – urodził się w 1923 roku - wciąż jest aktywny: przygotowuje kolejny dom na przyjęcie dwupokoleniowej rodziny. Organizuje pomoc dla biednych rodzin z okolicy.  

W kategorii „wyjątkowy czyn” zwyciężył ZBIGNIEW DANIELAK, mieszkaniec Szczecina. Podczas pobytu w Kambodży, gdzie pełnił funkcję tłumacza w ramach Kontyngentu Wojskowego Misji Pokojowej ONZ uratował pięcioosobową załogę z płonącego helikoptera. Brał również udział w ryzykownej akcji uwolnienia polskiego sanitariusza porwanego przez wietnamską mafię.  

Pozostali nominowani w IV edycji Nagrody im. Jana Rodowicza „Anody”

:: w kategorii „wyjątkowy czyn”

ARTUR GAŚ – rolnik i mechanik samochodowy ze wsi Kujawki w powiecie kutnowskim. Narażając życie pośpieszył z pomocą w wypadku samochodowym: najpierw wyciągnął z auta poszkodowanego kierowcę, a następnie – w obawie przed wybuchem paliwa - przystąpił do odłączania akumulatora. W wyniku tych działań doznał rozległego zawału i licznych obrażeń.

ANDRZEJ KORDEK – kierowca autobusu w Biłgoraju. Jesienią ubiegłego roku odebrał w swoim autobusie poród wcześniaka. Siedmiomiesięczny noworodek wymagał reanimacji, do której pan Andrzej bezzwłocznie przystąpił: dziecko zaczęło samodzielnie oddychać. Twierdzi, że takie umiejętności zdobył słuchając opowieści żony, która przez prawie 30 lat pracowała jako położna.

PIOTR OLEJNICZAK I MARIUSZ DEPTUŁA - ratownicy medyczni z kartuskiego szpitala. Pracują też w 44. Bazie Lotnictwa Morskiego w Siemirowicach. Wezwani do wypadku, w którym auto zjechało z drogi i wpadło do jeziora, wyciągnęli chłopca uwięzionego na tylnym siedzeniu w pełni zanurzonego samochodu i natychmiast podjęli długotrwałą akcję reanimacyjną. Mimo heroicznej akcji ratowników, dziecko zmarło w kilka dni po wypadku.

ZBIGNIEW ŚMIECH – mieszka w Jelczu-Laskowicach. Uratował dziecko, które wpadło do lodowatej wody. Sam odmroził sobie nogi i zapadł na ciężkie zapalenie płuc. Obie nogi musiano amputować. Jeździ na wózku, żyje bardzo skromnie, lecz, jak sam mówi „stracił nogi, ale otrzymał drugą szansę”.


:: w kategorii „POSTAWA ŻYCIOWA STANOWIĄCA WZÓR

DO NAŚLADOWANIA DLA MŁODYCH POKOLEŃ”

TADEUSZ BARTOŚ – mieszka w Kraśniku, od dwudziestu lat niesie pomoc potrzebującym. Założył stowarzyszenie „Pomóżmy Sobie Sami” i w ten sposób zgromadził fundusze na tomograf komputerowy do kraśnickiego szpitala. Podczas powodzi na Lubelszczyźnie zebrał kilka tysięcy litrów wody pitnej, żywność i dary rzeczowe dla powodzian z nadwiślańskich gmin. Zimą rozdaje posiłki ubogim, przygotowuje też zabawki i truskawki dla dzieci na Dzień Dziecka. Zainicjował otwarcie stołówki Kromka Chleba dla bezdomnych, którą opiekował się przez 11 lat.

JANUSZ BUKOWSKI – mieszka w Warszawie. W swoim miejscu pracy zorganizował 14 akcji poboru krwi, przekazywanej do warszawskich szpitali. Jest organizatorem biegów charytatywnych „Wybiegaj sprawność”, dzięki którym udało się zdobyć fundusze na sprzęt rehabilitacyjny, wózki inwalidzkiejsamochód osobowy dla dziecięcego hospicjum. W ramach akcji „Polska biega” zorganizował na Stadionie Narodowym heppening pod hasłem „Niepełnosprawność może być sprawnością”.

BOGNA CZECHOWSKA – artysta-plastyk. Założona i prowadzona przez nią fundacja „Słoneczna Akademia” oferuje cotygodniowe warsztaty artystyczne dla dzieci na oddziale onkologii Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu i w młodzieżowym ośrodku socjoterapii w Wawrze. Zorganizowała też cykliczne warsztaty plastyczne w areszcie śledczym. Zajęcia są skierowane zarówno do osadzonych, jak i ich rodzin.

LUDWIK KAMIŃSKI – urodził się w 1925 roku w Słonimie na terenie dzisiejszej Białorusi. Sybirak. W dzieciństwie stracił słuch. Mimo swojego inwalidztwa jest niezwykle aktywny: propaguje wiedzę o kresach wschodnich, organizuje wycieczki na Białoruś i zloty kresowiaków w Polsce. W latach 90. pomagał mieszkańcom Słonimia, wożąc dla nich lekarstwa i polskie książki. Jest miłośnikiem szachów: w 1958 roku zdobył srebrny medal na II Drużynowych Szachowych Mistrzostwach Świata Głuchych w Londynie.

III Edycja

Laureaci

Adam Hryciuk
— WYJĄTKOWY CZYN

Szesnastolatek wskoczył do rzeki i uratował dwoje tonących dzieci. Pomagało mu jeszcze inny dwóch chłopców. Jako jedyny, przy wsparciu stojącego na brzegu kolegi, pospieszył na ratunek, mimo że w tym miejscu kąpało się i wypoczywało wiele osób.



Marcin Sienkiewicz i Piotr Dudek
— POSTAWA ŻYCIOWA STANOWIĄCA WZÓR DO NAŚLADOWANIA DLA MŁODYCH POKOLEŃ

Obaj jeżdżą na wózkach inwalidzkich. Działają w Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym. Przekonują, że życie na wózku nie musi być tragedią. Pomagają innym niepełnosprawnym, wyciągają ich z domów. Prowadzą zajęcia integracyjne dla młodszych i starszych, w świetlicach, szkołach oraz w ośrodkach sportu i kultury.

II Edycja

Laureaci

Mieszkańcy wsi Chałupki
— WYJĄTKOWY CZYN

Chałupki to wieś składająca się z 14 domów. 3 marca 2012 r. wieczorem w pobliżu Szczekocin k. Zawiercia (woj. śląskie) zderzyły się czołowo dwa pociągi. Mieszkańcy Chałupek dotarli na miejsce katastrofy jako pierwsi, zanim zjawiły się służby. Ratowali ludzi, wyciągali ze zmiażdżonych pociągów, trzymali za ręce, dodawali otuchy, przynosili koce i ciepłą herbatę. Wykazali się ogromnym bohaterstwem i fantastyczną postawą wobec poszkodowanych. Mieszkańcy wsi po wydarzeniu sami zebrali pieniądze na pomnik upamiętniający ofiary katastrofy – 3 marca 2012 zginęło 16 osób, a blisko setka została ranna.

Natalia Syniavska-Krzyżanowska
— POSTAWA ŻYCIOWA STANOWIĄCA WZÓR DO NAŚLADOWANIA DLA MŁODYCH POKOLEŃ

Urodzona w polskiej rodzinie w Raszkowie, wiosce położonej w separatystycznej Republice Naddniestrzańskiej, części Mołdawii odizolowanej od Europy. W wiosce większość mieszkańców ma pochodzenie polskie. Pani Natalia wychowuje dwójkę dzieci, z wykształcenia jest pielęgniarką, obecnie studiuje psychologię na Uniwersytecie w Tiraspolu. Posiada Kartę Polaka. Od 2006 r. jest Prezesem Stowarzyszenia Kultury Polskiej „Jasna Góra” w Tiraspolu. Od lat w bardzo trudnych warunkach administracyjno-politycznych działa na rzecz ochrony polskiego ducha i polskich wartości na obczyźnie. Po wielu latach udało się jej zorganizować pierwszy w historii przekaz kultury polskiej w Tiraspolu, rozpocząć remont cmentarza polskiego z przełomu XVII/XVIII w., stworzyć Wielokulturowy Dom Polski, zorganizować obóz dla dzieci w Polsce, warsztaty językowe polskiego czy wydanie albumu o Polakach w Naddniestrzu.


I Edycja

Laureaci

Maciej Grzybek
— WYJĄTKOWY CZYN

Maciej Grzybek to urodzony w 1987 r. lublinianin, który uwielbia sport: pływa na windsurfingu, żegluje, jeździ na nartach i snowboardzie. Zawsze zachęca swoich znajomych do aktywności i pomaga im szkolić swoje umiejętności. Studiował w Wielkiej Brytanii genetykę oraz parazytologię i biologię na Uniwersytecie w Lublinie. Ma tytuł magistra z wyróżnieniem. Obecnie ozpoczął studia doktoranckie. Do Nagrody im. Jana Rodowicza „Anody” zgłosiła Macieja jego późniejsza żona – Anna. Maciej z potrzeby pomagania innym ludziom ukończył kursy z kwalifikowanej pierwszej pomocy. Zawsze ma przy sobie maskę ratowniczą i rękawiczki, a w samochodzie wozi torbę ze sprzętem. Jego zaangażowanie w pomoc ludziom pokazuje, w jak różny sposób obserwujemy swoje otoczenie.

Maciej nie raz ratował życie ludziom w wypadkach, wobec których inni przechodzili obojętnie, nie dostrzegając że dzieje się coś złego. W wakacje na jednym z campingów na Helu kilku mężczyzn przenosiło katamaran. Nikt z plażowiczów nie podniósł wzroku, nie zauważył niczego. Tymczasem maszt łódki zaczepił o kable energetyczne. Mężczyźni zostali bardzo dotkliwie poparzeni. Na campingu tłumy. Maciej przypadkiem usłyszał jak ktoś zastawia się, czy wezwać pomoc do poszkodowanych. On nigdy nie ma wątpliwości – podejmuje działanie. Zerwał się z miejsca i pobiegł po swój sprzęt medyczny. Sam ratował trójkę osób – mężczyźni mieli poparzenia trzeciego stopnia. Wezwał pogotowie. Spostrzegł też, że ktoś stoi po pas w wodzie i dziwnie się zachuje. To był czwarty poszkodowany, który w szoku wszedł w głąb zatoki. Przyjechała straż pożarna. Strażacy stanęli jak wryci. Maciej znów nie zastanawiając się, zaczął nawoływać do konkretnej pomocy. Jedna osoba wymagała resuscytacji. Dzięki Maciejowi mężczyźni przeżyli. Gdyby nie fakt, że był akurat na campingu i wiedział, jak udzielić pierwszej pomocy, historia nie miała by tak szczęśliwego zakończenia.

Znowu wakacje i tym razem wyjazd w góry. Maciej po wielogodzinnych zjazdach wrócił do hotelu. Zmęczony siedział w pokoju, nie mając siły nawet zdjąć stroju narciarskiego, kiedy wszedł jego kolega i powiedział, że chyba ktoś się topi na basenie. Nikt w hotelu nie wiedział co zrobić. Maciej pobiegł natychmiast na basen i bez namysłu skoczył do wody, mimo że miał na sobie stój narciarski. Z basenu wyłowił nieprzytomną Francuzkę. Przy basenie stał sparaliżowany strachem ratownik, który sam wcześniej powinien zacząć ratować kobietę. Jednak ratownik – jak się później okazało – nie był w pełni przeszkolony. Maciej wziął zestaw do resuscytacji i dzięki swojemu działaniu obudził serce kobiety. Cały hotel, dyrekcja, ratownicy, potem sama Francuska – wszyscy dziękowali mu za to co zrobił.

Maciej nie jest zawodowym ratownikiem, jednak zawsze pomaga, gdy widzi taką potrzebę. Kobieta na basenie, kobieta na przystanku, starszy pan na ulicy. Nigdy nikogo nie zostawił bez pomocy. Zawsze zatrzyma się i przynajmniej kogoś wesprze na duchu. Robi to z zamiłowania i swojego ludzkiego, jak mówi, obowiązku. Maciej namówił Annę, żeby również poszła na kurs pierwszej pomocy. „Jadąc z nim autobusem zauważyłam mężczyznę, który potrzebował pomocy. Nikt inny tego nie widział. Wiedziałam jak się zachować tylko dzięki niemu. Mężczyzna miał zawał serca, my zatrzymaliśmy autobus, chociaż kierowca nie był chętny, wezwaliśmy pomoc, udzielaliśmy pierwszej pomocy. Kilka miesięcy temu uratowaliśmy samobójcę topiącego się w kanale. Sama zauważam coraz więcej w swoim otoczeniu. Czasem słyszałam jak ludzie mówili, że mąż ściąga na siebie takie wypadki, a ja wiem, że każdy z nas ma ich taką samą liczbę obok siebie, on je tylko zauważa i próbuje zmienić bieg wydarzeń” – mówi żona Macieja Grzybka. Sam Maciej chciałby stworzyć w Lublinie grupę ratowniczą, marzy mu się także ukończenie kursu instruktorskiego z pierwszej pomocy.

Janusz Świtaj wraz z rodzicami
— POSTAWA ŻYCIOWA STANOWIĄCA WZÓR DO NAŚLADOWANIA DLA MŁODYCH POKOLEŃ

Janusz Świtaj urodził się w 1975 r. w Wałbrzychu, jest jedynakiem. Jego tata Henryk Świtaj pracował jako górnik, a mama Helena Świtaj zajmowała się domem. Gdy Janusz miał sześć lat, wraz z rodzicami przeniósł się do Jastrzębia Zdroju. Tam skończył szkołę podstawową oraz rozpoczął naukę w szkole zawodowej o profilu mechanik maszyn i urządzeń górniczych. W 1993 r. miał wypadek motocyklowy, w wyniku którego został całkowicie sparaliżowany. Janusz ma władzę jedynie nad oczami i ustami. Nie może samodzielnie oddychać – jest na stałe podłączony do respiratora. Cierpi ból, którego nie uśmierzają dostępne środki. Pierwsze sześć lat po wypadku Janusz spędził w szpitalu na OIOM-ie, po zakupie respiratora dzięki wsparciu Fundacji Pomocy Społecznej w Jastrzębiu Zdroju w 1999 r. został przeniesiony do domu. Wydostanie się z OIOM-u i ponowne zamieszkanie z rodzicami, w tak znacznym stopniu niepełnosprawności uważa za przełamanie jednej z głównych barierw swoim życiu. Od ponad 19 lat Januszem opiekują się przez 24 godziny na dobę rodzice, którzy są już na emeryturze. Helena i Henryk Świtajowie od kilkunastu lat są lekarzami, rehabilitantami i masażystami syna. Kilkakrotnie ratowali mużycie stosując sztuczne oddychanie, gdy awarie prądu w ich mieszkaniu wyłączały respirator, dzięki któremu Janusz może oddychać.

W 2007 r. Janusz publicznie prosił o odłączenie aparatury podtrzymującej życie w momencie, gdy zabraknie sił do sprawowania nad nim opieki rodzicom lub gdy umrze jedno z nich – czym wywołał ogólnopolską dyskusję na temat prawa człowieka do zaprzestania uporczywej terapii i zmusił do zastanowienia się nad sytuacją osób sparaliżowanych. Jego losem zainteresowała się Anna Dymna, która prowadzi fundację „Mimo wszystko”. Od tego momentu Janusz pracuje w fundacji jako internetowy analityk rynku osób niepełnosprawnych oraz fundraiser. Dzięki wsparciu ludzi i pomocy fundacji Janusz dostał specjalistyczny wózek, samochód i mógł po wielu latach wyjść z domu. W opiece nad Januszem rodzicom zaczął pomagać asystent, który jest opłacany z funduszu zasiłku celowego przyznanego przez MOPS w Jastrzębiu Zdroju.

Od tego czasu Janusz aktywnie zajmuje się pomocą osobom niepełnosprawnym m.in. został ambasadorem akcji „Idziemy na wybory”, która miała walczyć z barierami uczestnictwa takich osób w wyborach. Jest autorem książki „12 oddechów na minutę”, którą przez siedem lat wystukiwał na klawiaturze komputera za pomocą ołówka trzymanego w ustach. Ta autobiograficzna publikacja jest hołdem dla wszystkich rodziców, którzy opiekują się niepełnosprawnymi dziećmi. W 2010 r. Janusz skończył liceum i rozpoczął studium psychologiczne. Od kilku lat prowadzi własną stronę internetową www.switaj.eu. W maju 2012 r. wraz z siedmioma osobami niepełnosprawnymi poprowadził wyprawę na K2, czyli Kopiec Kościuszki w Krakowie, co dla osoby poruszającej się na wózku jest porównywalne z wejściem pełnosprawnego na ośmiotysięcznik.

Obecnie Janusz wysyła pisma do Premiera RP i Ministerstwa Zdrowia z prośbą o zapewnienie wszystkim osobom niepełnosprawnym w stopniu znacznym, które przebywają w domu, stałą pomoc asystenta i uregulowanie kwestii finansowych za tą trudną, odpowiedzialną pracę. O Januszu powstał film dokumentalny pt: „Uporczywe pragnienie życia”, który jest świadectwem, jak dzięki odpowiedniej pomocy i wsparciu z zewnątrz można dobrze sobie radzić ze znaczną niepełnosprawnością, uczyć się, pracować, a nawet pomagać innym.

„Po tak trudnych przeżyciach i 15 latach izolacji od świata doceniam, każdy dzień, który mogę sobie zaplanować i spędzić na dworze. Wiem jak cieszyć się okruchami dobra jakie mi pozostały” – mówi laureat Nagrody im. Jana Rodowicza „Anody”.